Per pedes – Góry Izerskie 2017

Dziewiątego czerwca kwadrans po godzinie 12, my członkowie szkolnego koła „Per pedes” uzbrojeni w plecaki i dobre humory, wsiedliśmy do pociągu i tym samym rozpoczęliśmy trzydniową wycieczkę w Góry Izerskie. Kilkugodzinna podróż do Wrocławia minęła nam równie przyjemnie, jak ta do Jeleniej Góry. Po krótkiej, ale owocnej wizycie w markecie ruszyliśmy do schroniska „Wojtek”. Tam mimo zmęczenia naszej grupy, do godzin wieczornych, wspólnie przy akompaniamencie gitary i mruczącego kominka, śpiewaliśmy turystyczne piosenki.
Następnego dnia przepełnieni dobrą energią wsiedliśmy do pociągu. Nim się spostrzegliśmy byliśmy już w Jakuszycach na skraju Gór Izerskich. Zwarci i gotowi ruszyliśmy czerwonym szlakiem. Po drodze mogliśmy podziwiać rozległe lasy, liczne strumienie górskie i torfowiska. Pierwszym przystankiem, gdzie mogliśmy się posilić i zregenerować siły, było Schronisko Orle. Po małej przerwie wznowiliśmy naszą pieszą wycieczkę czerwonym szlakiem. Wędrując już ponad godzinę od ostatniego postoju, kiedy naszym oczom ukazała się malownicza rzeka Izera, która wijąc się pomiędzy niewielkimi wzniesieniami, przyciągała amatorów fotografii. Po krótkiej sesji fotograficznej, tym razem już bez postojów, dotarliśmy do schroniska Chatka Górzystów, które w tamtejszych rejonach słynie z wybornych naleśników z jagodami. Około godziny 13.30 ruszyliśmy w drogę powrotną w kierunku Polany Jakuszyckiej na stacje kolejową. Około godziny 18 byliśmy z powrotem w jeleniogórskim schronisku, gdzie zjedliśmy obiadokolacje i spędzaliśmy wspólnie wieczorny czas.
W niedziele wykwaterowaliśmy się ze schroniska „Wojtek” i wyruszyliśmy do Trzcińska, gdzie czekały na nas ostanie dwa szczyty –  Krzyżna Góra i Sokolik, będące najwyższymi szczytami Sokolich Gór. Szlak, który wybraliśmy dla niektórych okazał się nie lada wyzwaniem. Jednak wszyscy przy nieocenionej pomocy bardziej doświadczonych kolegów, dotarliśmy na oba szczyty, skąd mogliśmy podziwiać zapierające dech w piersiach widoki. Staraliśmy się nacieszyć ostatnimi chwilami w górach. Schodząc ze szlaku każdy z nas wiedział, że nasza wycieczka powoli dobiega końca. Po pełnej rozmów podróży pociągiem, trafiliśmy z powrotem na peron, przy którym rozpoczęła się nasza wycieczka. Po serdecznych pożegnaniach, każdy udał się w swoją stronę, myśląc już o kolejnych, wspólnych wyprawach w góry.